Żywe, emocjonalne i bardzo pewne wspomnienie może sprawiać wrażenie bezpośredniego zapisu przeszłości. Nowa publikacja przypomina, że poczucie pewności i historyczna trafność wspomnienia to dwie różne rzeczy.
Pamięć ma pewną niewygodną właściwość: potrafi dawać nam ogromne poczucie pewności bez dołączania certyfikatu autentyczności.
Nowa publikacja w „Neuroethics” przygląda się temu problemowi w kontekście terapii wspomaganej psychodelikami. Podczas takich doświadczeń mogą pojawiać się niezwykle żywe obrazy autobiograficzne, silne emocje i poczucie nagłego „odzyskania” czegoś ważnego z przeszłości.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy intensywność doświadczenia zaczynamy traktować jako dowód jego historycznej dokładności.
Pamięć nie ma folderu „ORYGINAŁ”
Pamięć autobiograficzna nie działa jak zapis z kamery. Wspomnienie jest rekonstruowane z różnych elementów: zachowanych informacji, emocji, wcześniejszej wiedzy, schematów i późniejszych doświadczeń.
Za każdym razem, kiedy wracamy do wydarzenia, nie otwieramy nienaruszonego pliku.
Mózg, niestety, nie prowadzi katalogu: DZIECIŃSTWO → ORYGINAŁ → NIE EDYTOWAĆ.
Autorzy zwracają uwagę, że żywość wspomnienia, towarzyszące mu emocje i subiektywna pewność nie pozwalają same w sobie ustalić, czy wszystkie jego elementy są historycznie trafne.
Terapeuta też jest częścią sytuacji
Znaczenie ma również kontekst, w którym pojawia się wspomnienie. Pytania terapeuty, jego reakcje i interpretacje mogą wpływać na sposób, w jaki pacjent rozumie własne doświadczenia. Nie musi to oznaczać świadomej sugestii. Czasem wpływ może być znacznie subtelniejszy.
Jednocześnie autorzy zaznaczają, że bezpośrednich badań nad tym, jak konkretne zachowania terapeutów podczas terapii psychodelicznej wpływają na pamięć, nadal jest niewiele.
To ważne ograniczenie. Publikacja ma przede wszystkim charakter koncepcyjny i etyczny. Nie pokazuje, że wspomnienia pojawiające się podczas terapii są fałszywe. Ale nie daje też podstaw, by uznać je za prawdziwe tylko dlatego, że są intensywne.
Ani „na pewno prawda”, ani „na pewno fałsz”
To rozróżnienie jest szczególnie ważne, jeśli informacje ujawnione podczas terapii później nabierają znaczenia prawnego.
Można traktować doświadczenie człowieka poważnie, nie rozstrzygając automatycznie historycznej trafności każdego jego elementu.
To mało spektakularna odpowiedź. Nie daje prostego przycisku „prawda/fałsz”. Za to całkiem dobrze pasuje do tego, co od dawna wiemy o pamięci: subiektywna pewność i obiektywna trafność nie są tym samym.
Szkoda tylko, że wspomnienia nie przychodzą z adnotacją „zweryfikowano w dwóch niezależnych źródłach”.
Źródło: Simon G., Hopper J.W., Cherniak A.D. i in., Epistemic Discipline in Psychedelic-Assisted Therapy: Memory, Therapy Dynamics, Attachment Patterns, and Sexual Abuse, Neuroethics, 1.10.2026.
https://doi.org/10.1007/s12152-026-09672-2
