W prerejestrowanym badaniu 394 dorosłych sprawdzono, jak osoby autystyczne i nieautystyczne oceniają prawdziwość wypowiedzi. Wyniki pokazują przede wszystkim, jak łatwo przeceniamy zachowanie niewerbalne.
Kiedy oceniamy, czy ktoś mówi prawdę, bardzo łatwo zacząć oglądać człowieka zamiast słuchać tego, co mówi. Kontakt wzrokowy, ruchy rąk, napięcie, mimika — repertuar popularnych „sygnałów kłamstwa” jest długi. Ich wartość diagnostyczna znacznie krótsza.
Nowe prerejestrowane badanie opublikowane w Frontiers in Psychology porównało 201 osób autystycznych i 193 nieautystyczne. Każdy uczestnik oglądał pojedyncze nagranie formalnego wywiadu z osobą mówiącą prawdę albo kłamiącą i podejmował decyzję bez informacji zwrotnej.
Wynik nie jest prostą etykietą
Ogólna trafność wszystkich uczestników była bliska przypadkowi: 52,3 procent poprawnych ocen. Osoby autystyczne częściej wybierały odpowiedź „prawda” i w tej konkretnej procedurze częściej popełniały błędną decyzję. Jednocześnie obie grupy podobnie dobrze rozpoznawały osoby mówiące prawdę.
Osoby autystyczne deklarowały też większą pewność swoich ocen. To ważny wynik, ale jeszcze ważniejsze jest ograniczenie: autorzy wyraźnie podkreślają, że badanie dotyczy jednego typu zadania, pojedynczej ekspozycji i określonej próby. Nie daje podstaw do wniosku, że „osoby autystyczne nie rozpoznają kłamstwa”.
Najciekawsze jest to, na co patrzymy
W odpowiedziach jakościowych pojawił się ciekawy wzorzec. Uczestnicy autystyczni zauważali znaczenie treści i szczegółowości wypowiedzi, ale wielu deklarowało, że przy ostatecznej decyzji bardziej opierało się na zachowaniach fizycznych.
To problem nie tylko tej grupy. Literatura nad wykrywaniem kłamstwa od dawna pokazuje, że ludzie przeceniają popularne sygnały niewerbalne, mimo że nie istnieje prosty zestaw zachowań pozwalający wiarygodnie odróżnić kłamcę od osoby prawdomównej.
Potrzebujemy wskazówek, nie stereotypów
Autorzy sugerują, że pomocne może być bardziej bezpośrednie kierowanie uwagi na treść wypowiedzi i na to, które informacje mają rzeczywiście większą wartość diagnostyczną. Jednocześnie podkreślają potrzebę dalszych badań.
To ważne zwłaszcza dlatego, że wyniki dotyczą grupy, wokół której i tak funkcjonuje wiele stereotypów na temat komunikacji społecznej. Najmniej potrzebny byłby więc kolejny: „autyzm = łatwowierność”.
Bardziej użyteczny wniosek jest dużo szerszy. Gdy próbujemy oceniać prawdomówność, wszyscy mamy skłonność do szukania sygnału na twarzy. Tymczasem twarz nie jest wykrywaczem kłamstwa. Nawet jeśli internet bardzo chciałby, żeby była.
Źródło: Coral J. Dando, Tom Buchanan, Katie Maras, “Autism and detecting verbal truth and lies: veracity decisions, cue selection, judgment confidence, and self-report reasoning”, Frontiers in Psychology 17:1871792, 26.08.2026. DOI: 10.3389/fpsyg.2026.1871792
